piątek, 25 września 2015

194. Jak wygrałam walkę z atopowym zapaleniem skóry na powiekach? + Aktualna pielęgnacja cery alergicznej i atopowej






Dziś mam dla Was posta, którego pewnie powinnam napisać już dawno temu. Albo choć jego pierwszą część. Bo przecież po to jesteśmy my, blogerki kosmetyczne, aby dzielić się swoimi przeżyciami, przestrzegać innych i dawać dobre rady. Ja jednak jakoś nie mogłam zebrać się, aby opisać mój problem wtedy, gdy osiągnął swoje apogeum - miałam uzasadnione powody. Po pierwsze, sama nie wiedziałam, co mi dolega. Po drugie, wystarczająco się nasłuchałam od każdej spotkanej osoby na temat tego, co to jest i co powinnam nałożyć, aby mi przeszło. Nie chciałam prowokować nikogo, aby robił to także przez internet. Po trzecie, nie miałam ochoty publikować dla Was opisów i zdjęć przedstawiających coś, co spędzało mi sen z powiek, sprawiało, że czułam się okropnie i miałam ochotę zakopać się pod ziemię. Żadna przyjemność. 

Zebrałam się jednak teraz, gdy jest już po wszystkim i gdy z czystym sercem mogę Wam powiedzieć, że walkę wygrałam. A przede wszystkim - że wiem, z czym walczyłam. 

Wciąz pewnie nie wiecie o czym mowię - nic dziwnego, tematu starałam się unikać jak ognia, a palił mnie on od maja. Wtedy to zaczęło się dziać z moją skórą coś bardzo niedobrego - obrzęk, ból, pieczenie, zaczerwienie i wieczne łzy w oczach. Potem było już tylko gorzej - łuszczenie się skóry, świąd i ochota na to, aby zakopać się pod ziemię. Miałam serdecznie dość moich paskudnych powiek i tego współczującego spojrzenia wszystkich w około. Chyba nie muszę wspominać, że każdy zwracał uwagę tylko na to - poważnie miałam dość. 





Dramat w sześciu aktach: 

1. Tak się zaczęło - pieczenie, zaczerwienie i obrzęk. 
2 i 3. Obrzęk znikł, a na jego miejsce pojawiła się napięta, stwardniała i obolała skóra. Wtedy też zaczęło swedzieć.
4. Naskórek zaczynał się łuszczyć w tak paskudny sposób, że nic na niego nie działało - nawet mocne, mechaniczne peelingi. Pod spodem skóra była śliska i bardzo piecząca
5. Po złuszczeniu skóra szybko zarastała nową warstwą naskóra, który tworzył grubą łuskę. Powieki były napięte i bardzo bolały
6. Po kilkudziesięciu godzinach znów pojawiało się łuszczenie, cykl od 4 do 6 powtarzał się do kilku razy w tygodniu. 


Najgorsza była wieczna niepewność. Nie będę tutaj opisywać tego, jak długa była moja droga do diagnozy i ile nerwów kosztowało mnie zmaganie się z lekarzami. Nie będę też szerzej opowiadać o tym, jak urządził mnie pierwszy dermatolog, a jak druga pani, choć lecząc oczy, zrujnowała inne  partie mojej mocno mieszanej skóry. To temat na odrębny post w bardzo pretensjonalnym tonie, jeśli macie ochotę o tym poczytać, dajcie znać. Może się kiedyś zbiorę. :D 


W celu nakreślenia Wam dramaturgii całej sytuacji wspomnę tylko, że mam w bliskiej rodzinie osobę z łuszczycą. I to właśnie tej choroby bałam się najbardziej. Na szczęście okazało się, że moje paskudne zmiany to atopowe zapalenie skóry. Co je wywołało, dlaczego pojawiło się tylko na powiekach, czego unikać w przyszłości, aby nie wystąpiło także na innych obszarach ciała? Pojęcia nie mam i bardzo mnie to drażni, najważniejsze jednak, że problem trzymam w ryzach, a moje oczy wyglądają jak dawniej. Wymagało to jednak ode mnie zmiany pielęgnacji - i co ważniejsze, myślenia - o 180 stopni. Bo moja skóra nigdy nie będzie już taka jak dawniej - mieszana, z tendencją do przetłuszczania i zapychania, ale zdrowa. Musiałam nauczyć się o niej myśleć jako o skórze atopowej, bardzo wrażliwej i delikatnej. Jednocześnie przyszło mi zmagać się z problemem, który ściągnęła na mnie druga pani dermatolog swoją nieszczęsną maścią - z okropnym wysypem niedoskonałości. 


Po tym przydługim wstępnie zapraszam na przedstawienie mojej aktualnej pielęgnacji cery. Mam tutaj kilka perełek, które spiszą się nie tylko przy AZS. Wrażliwce, przesuszeńcy, naczynkowcy i mieszańce - zerknijcie koniecznie!








Wszystkie produkty, których używam, znajdują się na tym zdjęciu. Wciąż najważniejszym krokiem mojej pielęgnacji jest dokładnie oczyszczanie. W tym celu używam dwóch produktów, zarówno rano, jak i wieczorem.


  • Cetaphil - Emulsja micelarna 

Produkt przepisany przez panią dermatolog. Faktycznie działa bardzo delikatnie, został więc ze mną na stałe. Nie podoba mi się jego skład i bardzo trudno było mi się na niego przestawić po miesiącach stosowania uproszczonego OCM (poprzednia metoda mycia twarzy 424 - klik), a wcześniej - używania żeli i pianek z łagodnymi składami wypełnionymi substancjami aktywnymi. Musiałam jednak zredukować do minimum możliwość kontaktu z jakimikolwiek alergenami, Cetaphil wydaje się więc być rozsądnym rozwiązaniem. 




  • Le Maadr - Łagodząca woda micealrna


Poprzednio używane przeze mnie micele szczypały mnie w oczy, postanowiłam więc dać szansę aptecznej marce Le Maadr. Póki co jednak nie widzę zbyt wielu pozytywów - woda średnio radzi sobie z domywaniem resztek makijażu. Rozejrzę się za innym, hipoalergicznym micelem - macie swoje typy? 









Wieczorna pielęgnacja opiera się o trzy produkty - okazyjnie do akcji wkracza czwarty i piąty.



  • Hydrolat z drzewa herbacianego + ekstrakt do cery naczynkowej + ekstrakt z oczaru wirgilskiego ZSK



Mieszanka tych trzech półproduktów stanowi mój tonik idealny. Dlaczego? Woda z drzewa herbacianego działa ściągająco i antybakteryjnie, to dzięki niej szybko wybrnęłam z paskudnego wysypu, który zafundowała mi pani doktor. Do tego zaobserwowałam zmiejszenie się porów i delikatne zredukowanie przebarwień. Dwa dodane ekstrakty to koktajl dobrodziejstw dla moich rozszerzonych naczynek - przy okazji okazują się na tyle delikatne, że nie podrażniają wrażliwej cery. Tonikiem przemywam twarz rano i wieczorem. 






  • ZSK - Potrójny kwas hialuronowy 1,5 %


Po przymusowym odstawieniu wszelkich nawilżających serum powróciłam do ukochanego produktu - kwasu hialuronowego. Nanoszę go na lekko wilgotną od toniku cerę i delikatnie wklepuję. Moja cera reaguje na niego bardzo dobrze - jest nawilżona, przyjemnie napięta i jędrna. Jednocześnie mam pewność, że ten produkt nie wywoła u mnie żadnej reakcji alergicznej - z tego też powodu używam go pod oczy i na powieki. 









  • Pharmaceris seria A - Multilipidowy krem odżywczy


Krem o cudownie masełkowej konsystencji, który pięknie nawilża, koi podrażnienia i nie zapycha porów. Ma bardzo ładny skład i działa jak łagodzący kompres. Ze spokojem ducha nanoszę go pod oczy i na powieki zaraz po kwasie hialuronowym. Do jego największych atutów należy fakt, iż - w przeciwieństwie do innych podobnych produktów - nie wywołał wysypu niedoskonałości na brodzie. Kocham! 





Powyższe trzy produkty towarzyszą mi każdej nocy. Gdy dzieję się coś złego, do akcji wkracza: 


  • Pasta cynkowa


Stara, dobra pasta, która jest ze mną - bez przesadyzmu - dobre pięć czy sześć lat. Nie to samo opakowanie, rzecz jasna. ;) Dzięki niej wszelkie nieprzyjemne wypryski goją się o wiele szybciej. Nanoszę ją punktowo na niedokosnałości w jak najwcześniejszej fazie rozwoju - wtedy znikają już nastepnego dnia rano. 







  • Protopic 0,03 %


Lek, który uratował moją skórę. Przeznaczony do leczenia atopowego zapalenia i wydawany na receptę. Błagam, jeśli ktoś ma jakieś problemy ze skórą, niech nie prosi lekarza pierwszego kontaktu o przepisanie go - nie chcę, aby przeze mnie ktoś dostał preparat, który tak naprawdę nie jest odpowiedni do jego skóry. Zostawmy takie rzeczy dermatologom. Protopiciem smaruję powieki raz w tygodniu, a inne obszary zawsze wtedy, gdy poczuję jakiekolwiek pieczenie czy swędzenie gdziekolwiek na skórze - nie chcę czekać, aż znów pojawi się to, co pojawiło się na oczach. Dzięki temu cera jest zdrowa i - mam nadzieję - AZS już nie powróci. 




Pielęgnacja poranna opiera się w głównej mierze na powtórzeniu kroków z nocy. Rano przemywam twarz Cetaphilem, następnie przecieram tonikiem i nakładam kwas hialuronowy. W dni, w których wiem, że nie będę nakładać makijażu aplikuję krem Pharmaceris. Jeśli natomiast gdzieś wychodzę, od razu na kwas aplikuję podkład:






  • Iwostin - Correctin Capilin - hipoalergiczny podkład do cery naczynkowej


Odkąd zaczęłam dażyć ograniczonym zaufaniem wszystko, co nakładam na twarz, odstawiłam także drogeryjny podkład Loreal True Match. Powróciłam natomiast do Iwostinu, który jest ze mną od końca kwietnia. Ma ładny, pasujący do mojej jasnej cery zółty kolor, dość przyzwoite krycie i niezłą trwałość. Makijaż nim wykonany trzyma się zdecydowanie dłużej, niż przy udziale Annabelle Minerals - z tego też powodu Iwostin nakładam, gdy idę do pracy, a AM wtedy, gdy potrzebuję tylko lekkiego krycia i nie zależy mi na czternastogodzinnej trwałości. Na plus zaliczam tutaj wysoli filtr i hipoalergiczny skład - kosmetyki apteczne są zdecydowanie lepiej przebadane od tych drogeryjnych, stąd moje zaufanie do tego produktu. 








Jak wygląda Wasza pielęgnacja? Zmagałyście się kiedyś z podobnymi problemami? Możecie polecić naprawdę skuteczną, ale delikatną wodę micelarną? :)

24 komentarze:

  1. Maść cynkowa rzeczywiście potrafi uratować życie ;) Ja nie zmagałam się nigdy z takim problem. Jednak od wielu już lat walczę z trądzikiem, racz jest lepiej raz gorzej jednak ja swojej walki jeszcze nie wygrałam. Jednak już pogodziłam się z faktem, że nigdy nie będę miała nieskazitelnej cery.
    Gratuluję, że Tobie się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozstaję się z nią od lat :) Trądzik to faktycznie trudna sprawa. Znam jednak osobę, która z naprawdę o - kro - pne - go trądziku doszła do całkiem gładkiej skóry - głowa do góry, moze i Tobie się uda! :)

      Usuń
  2. Kochana od miesiąca mam problem podobny do Ciebie z oczami ... do tego mi dziwnie skacza, są ściągnięte i łzawią w najmniej oczekiwanym momencie do tego to łuszczenie... ahh : /

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leć do dobrego lekarza jak najszybciej!

      Usuń
  3. Moja pielegnacja to olejek tamanu i krem pod ocxy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale bajer. Na moich oczach znaczy powiekach tez zdarza sie miec cos ideantycznego. Niestety cierpie na luszczyce i zawsze myslalam, ze to kolejne jej ognisko, choc tak bardzo rozne (biorac pod uwage charakterystyczne cechy luski luszczycowej) od innych na ciele. Tym bardziej ze krem na luszczyce nalozony na powieke eliminowal problem w ciagu 2 dni na dosc dlugi czas. To teraz inaczej na to spjjrzalam, widocznie oprcz jednego schorzenia mam inne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie. o.O Współczuję Kochana, sama już prawie dałam sobie wmówić że mam łuszczycę i byłam nieźle przerażona

      Usuń
    2. Eee co ty, nie ma co sie przerazac, bywaja gorsze choroby skory :) tym bardziej ze ja mimo wieloletniego wywiadu wciaz mam stawy zdrowe :) seriol nie ma co sie tak luszczycy przerazac :)

      Usuń
    3. Wiesz, co ja biedna mogłam wiedzieć o łuszczycy... :D ale naprawdę miałam ogromne obawy, zwłaszcza, że mój wujek baaardzo ostro ją przechodził

      Usuń
    4. No tak łuszczyca bywa czasem mocno rozsiana i wtedy rzeczywiście dość straszna zwłaszcza dla młodej kobiety. Jednak uważam że jest mocno demonizowana a już nie mówiąc i tym jak ludzie nakręcają się że można się nią....zarazić. A to przecież choroba genetyczna. I usłyszą że ktoś ma łuszczyce i zaraz go chcą do izolatki dać i zero spotkań z tą osoba:/

      Usuń
  5. Muszę zaopatrzeć się w maść cynkową. Juz dawno mialam taki zamiar, ale o niej zapomniałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście to inwestycja rzędu trzech złotych :D

      Usuń
  6. Kochana, jak ja dawno tu byłam.... dopiero sobie uświadomiłam, ze brakowało mi Twojej piękne, młodej buźki :)

    Kurcze, faktycznie spotkałaś się z ogromnym problemem, ta zmiana koło oka dosyć poważna była, ale cieszę się, ze już dobrze :)
    Ja sama mam cerę wrażliwą i naczynkową, może nie atopową, ale też muszę się z nią cackać, pomimo że gładziutka tak jak Twoja to ja z kolei mam przebarwienia i zaczerwienienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeny, dziękuję! :) U mnie też mnóstwo zaczerwienień, staram sie je jednak możliwie skutecznie maskować. No i ekstrakty dla cery naczynkowej też robią różnice, trzeba im to przyznać :)

      Usuń
  7. Ojej, nie wiedziałam Kochana, że było tak źle. Bardzo się cieszę, że już wszystko ok. Zainteresowałaś mnie tym iwostinem - zwłaszcza, jeśli ma żółty kolor i pasuje do bladzioszków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest super, bardzo go sobie chwale - mam go na tym pierwszym zdjęciu, wygląda naprawdę fajnie na twarzy :)

      Usuń
  8. Nigdy nie słyszałam, a tym bardziej nie widziałam, żeby takie coś pojawiło się na powiekach... Chyba powinnam delikatniej traktować swoją skórę- jest bardzo wrażliwa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się z niczym takim wcześniej nie spotkałam... na łokciach, na kolanach, ok - ale żeby na oczach?

      Usuń
  9. O matko i córko, co Ty przeszłaś! Wiem jak jest z lekarzami- każdy mówi co innego a i tak efekty leczenia są mizerne... Tak wygląda w Polsce służba zdrowia. Dopóki nie trafimy na lekarza z powołania, nie ma co liczyć na wyzdrowienie.
    Z płynów micelarnych polecam... cóż, Sylveco ;) A kremy Sylveco nie spasowałyby Twojej skórze? Są dedykowane cerze wrażliwej i atopowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie lekarka, która przepisała mi maść na AZS ani razu nie użyła wobec mnie tego sformułowania - nie wiem, pewnie się bała, że nie trafiła :D Sylveco się boję przez roślinne ekstrakty. To właśnie ich było pełno w mojej poprzedniej pielęgnacji i boję się, że któraś z tych substancji mogła wywołać takie reakcje

      Usuń
  10. Witam! Kremy stosowane do ochrony skóry atopowej nie powinny zawierać sztucznych barwników i substancji zapachowych oraz SLS - który może wywoływać podrażnienia. Ze swojej strony polecam hipoalergiczne emolienty Demsa, oparte na naturalnych składnikach o działaniu łagodzącym swędzenie, antybakteryjnym i nawilżającym. Emolienty Demsa można stosować już od 6 miesiąca życia.

    W razie dalszych pytań pozostaję do dyspozycji,
    Online Ekspert marki Demsa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ten sam problem, jedni lekarze wnioskują skaze białkową natomiast drudzy luszczyce. W chwili obecnej czekam na wyniki badan alergicznych.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdzie zamawiasz ten kwas hialuronowy? Chciałam podziękować za ten tekst bo mam dosłownie to samo i nadal z tym walczę. Szukam dobrego lekarza, jeszcze go nie znalazłam 😞

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz! To ogromna nagroda i motywacja! :) Bardzo proszę - jeśli komentujesz jako Anonim, podpisz się. Fajnie wiedzieć, kto poświęca mi czas na zostawienie po sobie paru słów. :)

Na pytania odpowiadam bezpośrednio pod postami. Jeśli zależy Ci na szybkiej odpowiedzi - pisz śmiało na bubijum@gmail.com! :)



Komentarze służące tylko reklamie są usuwane. Wklejanie linków jest zbędne.

Linkin